Rowerem przez Roztocze Południowe (2) - Gazeta Horyniecka

Rowerem przez Roztocze Południowe (2) 

Tekst ukazał się w drugim numerze Gazety Horynieckiej wydawanej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Horynieckiej ( www.spzh.horyniec.net
 
    W poprzednim numerze opisaliśmy odcinek proponowanej trasy do miejsca w którym krzyżują się: droga asfaltowa z drogą leśną prowadzącą do Świdnicy (szlaban) oraz drogą utwardzoną do Nowin Horynieckich położonych po przeciwległej stronie wąwozu. Przed nami najkrótszy ale zarazem najtrudniejszy terenowo odcinek trasy chociaż będzie prowadzić nowiutkim „dywanikiem" asfaltowym. Duże różnice wysokości, bardzo strome zjazdy i podjazdy - wszystko to sprawia, że pokonanie go jest bardzo trudne nawet dla doświadczonych „freeriderów". Ostrożność w zjeżdżaniu jest niezbędna gdyż często spotyka się pojazdy różnego typu nagle pojawiające się z naprzeciwka, rozpędzone zjazdem z góry. Mniej wprawni rowerzyści dla własnego bezpieczeństwa powinni rower prowadzić. Po 500 metrach od szlabanu dla miłośników „downhillu" gratka: 300 metrowy zjazd w dolinę potoku Dublen.
    Od dna doliny rozpoczyna się stromy podjazd, a do pokonania prawie 80 m w pionie na odcinku tylko 700m! Tutaj to chyba nikomu nirt uda się wyjechać rowerem, bo samo wyjście jest dostatecznie wyczerpujące. Dziwne, że przy tak dużym nachyleniu 'drogi nie zastosowano serpentyny ;). Wyczerpujący wjazd (a raczej prowadzenie rowerka) na wzniesienie zostaje wynagrodzony. Docieramy do miejsca idealnego na wypoczynek. Na szczycie wzniesienia odsłaniają się malownicze skałki wapienne a z tyłu w prześwicie lasu wspaniały widok na Nowiny . Po kilkuset metrach kolejne skrzyżowanie leśnych dróg. I tu skręcimy w lewo. Przy skrzyżowaniu znajduje się jeden z najgłębszych na Roztoczu ponad 25 metrowy (!) wąwóz, a na jego zboczach kilka bunkrów Linii Mołotowa.
    Drogą docieramy do kulminacji wzniesienia „Brusno" zwanego niegdyś przez tutejszych mieszkańców „Górą". Znajduje się tutaj leśna wieża przeciwpożarowa, której szczyt jest najwyższym punktem na Roztoczu Południowym (415 metrów n.p.m). Kilkadziesiąt metrów dalej słabo widoczna droga leśna odchodząca w prawo prowadzi do niezwykle ciekawego starego kamieniołomu. Podążając asfaltem dojeżdżamy do czynnego kamieniołu a oczom naszym ukazuje się „księżycowy krajobraz". Dziś wydobywa się tu kamień głównie do celów budowlanych i przemysłowych. Jeszcze do lat 40 XXw. mieszkańcy nieistniejącego już dziś Brusna Starego wyrabiali z większych bloków kamiennych przede wszystkim wspaniałe rzeźby, i krzyże, które zachowały się jeszcze licznie przy drogach, w lasach i na okolicznych cmentarzach.
    Najbardziej strome zjazdy mamy już za sobą, ale przed nami jeszcze jeden, trochę łagodniejszy z góry Brusno. Zjeżdżamy już z garbu roztoczańskiego na prawie „płaski" teren. Niestety kończy się wygodny asfalt. Kolejny odcinek prowadzi już „tylko" utwardzoną drogat. Mijamy po prawej wapienny krzyż przydrożny z odłamanym ramieniem i stojącą za nim na środku pola „dziwną" budowlę ziemno-betonową. W okresie intensywnej działalności kamieniołomów znajdował sie w niej magazyn materiałów wybuchowych do wydobywania kamienia metodą detonacji.
    Po kolejnych kilkuset metrach jazdy wśród pól znowu wjeżdżamy do lasu. Kilkadziesiąt metrów wzdłuż linii lasu można odnaleźć zniszczony, potężny bunkier. Już z daleka widać rozrzucone dookoła elementy konstrukcji, porozrywane silą wybuchu druty, zapadnięty sufit i ściany. Jakaż musiała zadziałać siła by pokonać prawie dwumetrowy żelbetonowy mur? Chyba tylko rozsadzenie od środka dużą ilością materiałów wybuchowych.
    Podążamy dalej przez las, przekraczamy rzeczkę Brusienkę, mijamy zabudowania Polanki Horynieckiej i zniszczoną asfaltową drogą docieramy do Brusna Nowego. W centrum wsi po lewej stronie w otoczeniu wiekowych lip stoi piękna lecz zrujnowana cerkiew grekokatolicka p.w. św. Paraskewy. Tuż za nią stary cmentarz, na którym to wśród przepięknych nagrobków bruśnieńskich można odnaleźć kilka „krzyży" z ramionami w kształcie trójkąta. Wracamy do głównej drogi, mijamy po lewej starą kapliczkę i dojeżdżamy do skrzyżowania na którym skręcamy w lewo w stronę Horyńca. W cieniu topolowej aleji wyjeżdżamy na niewielkie wzniesienie z którego podziwiać można niezwykle piękną roztoczańską panoramę. Po lewej stronie widać wzgórze Hrebcianka, wzgórze Brusno z kamieniołomem i wieżą p.poż. a w oddali wzgórze Buczyna koło Nowin. Po prawei stronie drogi , na polach wśród kęp drzew „pochowały się" kolejne poradzieckie bunkry.
    Ostatni etap naszej wyprawy to kilkukilometrowy odcinek leśny prowadzący przez Świdnicę. Za jej ostatnimi zabudowaniami pokonujemy dosyć łagodny podjazd i zjeżdżamy aż do miejsca gdzie kończy się las a zaczynają pola uprawne. Warto tutaj się zatrzymać i podejść jeszcze kilkadziesiąt metrów dalej za przydrożne zarośla. Po lewej stronie zobaczymy zalesiony wał Roztocza a po prawej Horyniec jak z „lotu ptaka". Przy dobrej pogodzie na linii horyzontu można zobaczyć słupy elektrycznej linii wysokiego napięcia 750 kV (!) (dziś nieczynnej) z chmielnickiej elektrowni atomowej na Ukrainie do Widełki koło Kolbuszowej. Sprawne, bądź uzbrojone w lornetkę oko dostrzeże także połyskującą w słońcu kopułę murowanej cerkwi we Wróblaczynie na terytorium Ukrainy.
    Przed nami ostatni długi i łagodny zjazd przez dzielnicę sanatoryjną Horyńca, skąd już tylko kilkaset metrów do miejsca gdzie rozpoczęliśmy naszą rowerową wyprawę.
 
 
© 2004 - 2007 by Grupa Eksploratorów Roztocza Południowego. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystanie jakichkolwiek materiałów ze strony GERP - elektroniczne, w druku lub w jakiejkolwiek innej formie - zabronione.
Projekt i wykonanie - Prałasant: www.horyniec.net